OBOSTRZENIA SANITARNE: Ile przepłaciłeś przez niewiedzę?

To, co dzieje się w ostatnich tygodniach możemy śmiało nazwać już nie tylko pandemią koronawirusa, a kryzysem wiedzy, plagą ignorancji, czy wręcz pandemią głupoty. Ile zapłaciłeś za niewiedzę?

Nam, właścicielom placówek nakazano w jednej chwili być nie tylko księgowym, marketingowcem, liderem i sprzedawcą, jak to było kiedyś. Teraz każe się nam być jeszcze ekspertem od prawa administracyjnego, ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej i rozumieć jak powiązać poszczególne ustawy, tak by wiedzieć, czym różnią się rozporządzenia, od zaleceń, a zalecenia od decyzji administracyjnych. To wszystko musimy zrobić w czasach, tak okrutnie niepewnych dla naszych firm, rodzin i pracowników. Od nas powinno się wymagać tego, że zajmiemy się utrzymaniem rentowności – w końcu jesteśmy przedsiębiorcami, a nie specjalistycznej wiedzy prawnej – od tego (podobno) mamy “ekspertów”. Skoro od nas wymaga się wypłat na czas, czy my również możemy wymagać od specjalistów, którzy bombardują nas nagłówkami, konferencjami i zaleceniami, by wyjaśnili nam, jak mamy się w tym odnaleźć?

Ile przedsiębiorcy muszą jeszcze wydać? Wystarczyłoby jedno pismo. Niektórym się pomyliły role i stali się zbrojnym ramieniem urzędników.

PANDEMIA GŁUPOTY – czyjej?

Głupota polega nie na tym, że daliśmy się naciąć na masę sponsorowanych treści, kupno produktów, które kompletnie są zbędne w świetle wymogów prawnych, czy poświęciliśmy czas na klejenie taśmy na podłodze, zamiast na kolejne rozmowy z klientami, by sprzedaż w czerwcu mogła chociaż śladowo przypominać zeszłoroczną. Głupota polega na tym, że daliśmy się wpuścić w kanał dezinformacji, synonimów i niesprawdzonych treści. Czy to nasza, przedsiębiorców, wina? Pracownik, gdy przychodzi 10. Po wypłatę to liczy, że ją otrzyma, skoro ją obiecaliśmy, czy to wina sprzątaczki, że nie dopięliśmy sprzedaży? Czy nie możemy wymagać tego samego od mediów, ekspertów, polityków? By podawali SPRAWDZONE informacje i to w taki sposób, byśmy sami mogli wynieść z nich coś więcej, niż niejasne zalecenia lub rozmyte treści?

ZALECENIA A ROZPORZĄDZENIA?

Pierwsze, czego wielu dotąd nie zdementowało to kwestia powtarzanych w kółko skrzyżowania wyrazów “reżim sanitarny”. Mało kto wyjaśnił czytelnikom, słuchaczom czy widzom różnicę pomiędzy tym, co wynika z aktów prawnych, a więc dokumentu, publikowanego w dzienniku ustaw a tym, czym są “zalecenia” lub “wytyczne”, które są publikowane na jakiejś stronie internetowej. Mówiąc prosto, zgodnie z ustawą z 2018 roku, “Prawo Przedsiębiorców”, którego Art. 8. mówi wyraźnie, że:

“Przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem tych, których zakazują przepisy prawa. Przedsiębiorca może być obowiązany do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa”

Co oznacza, że jedynie przepisy prawa (akty prawne wpisane widniejące w dzienniku ustaw), mogą zobowiązać przedsiębiorcę do danej czynności, a co za tym idzie do poniesienia kosztów tej czynności, bez możliwości roszczeń ze względu na narażenie na zbędne poniesienie kosztów. Mówią prosto, skoro ustawa coś reguluje (np. dostosowanie budynku zgodnie z prawem budowlanym, przed otwarciem placówki) i chcemy wykonywać daną czynność, musimy ponieść koszty dostosowania się do tej czynności. Jeśli takiej regulacji prawnej nie ma, nie ma podstaw do ponoszenia zbędnych kosztów.

TRZEBA POZNAĆ ZASADY “GRY”

Zatem to nie jest tak, że tylko to, co dozwolone, jest dozwolone, tylko w myśl “Ustawy Wilczka” to co niezabronione wprost, jest dozwolone. Przedsiębiorca zgodnie z prawem w wielu kwestiach nie musi czekać na przyzwolenie urzędnika, a jedynie zorientować się czy coś nie jest zakazane w prawie. Pisałem o tym szczegółowo tutaj:

TYM RÓŻNI SIĘ CZŁOWIEK WOLNY OD NIEWOLNIKA, ŻE CZŁOWIEK WOLNY DOWIADUJE SIĘ CO JEST NIEZGODNE Z PRAWEM, A NIEWOLNIK CZEKA NA POZWOLENIE…

Pokrótce, jak to się ma do rzeczywistości prawnej:

– Prawo Przedsiębiorców z dnia 6 marca 2018 r., określa ramy prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Tutaj jasno i klarownie są zasady funkcjonowania biznesu, metody kontroli, przywileje przedsiębiorcy oraz odniesienie do pokrewnych aktów prawnych. Mówiąc prosto, jest to ustawa, która chroni przedsiębiorców, przed nadinterpretowaniem prawa na ich niekorzyść.

– Kodeks Postępowania Administracyjnego z dnia 14 czerwca 1960 r., określa m.in. ramy ewentualnych kar administracyjnych, sporów w tej materii oraz wyjątków również na linii przedsiębiorca-urzędnik, tak by każdy ze stron nie mogła działać na własną rękę. Zarówno urzędnika jak i przedsiębiorcę dotyczą tożsame zapisy.

– Ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej z dnia 14 marca 1985 r., określa ramy działania tej instytucji i pozwala w określonych przypadkach na korzystanie z przepisów zapisanych w Kodeksie Postępowania Administracyjnego

W obecnej sytuacji, gdyby pojawiła się chęć interwencji w placówkach przedsiębiorców, nakładałyby się przynajmniej powyższe 3 ustawy i zapisy, które wzajemnie z nich wynikają. Dla przykładu:

Państwowa Inspekcja Sanitarna, chcąc interweniować u przedsiębiorcy, musiałaby zrobić to zgodnie z zapisami z Ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (tam opisane są ich uprawnienia) oraz nie naruszyć przywilejów opisanych w Prawie Przedsiębiorców (jasna wykładnia, kto może kontrolować, w jakim trybie oraz jak musi się zapowiedzieć)

By Państwowa Inspekcja Sanitarna, mogła nałożyć karę administracyjną, musi zrobić to zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego, ale mieć podstawy wynikające z Ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (musi być podstawa prawna nakazująca konkretną czynność np. mycie sprzętu) w przeciwnym razie może nie być podstaw do ukarania, a jedynie do wydania indywidualnej DECYZJI, która nakazuje wykonanie danej czynności.

DECYZJA nakładająca obowiązek podjęcia określonych działań, może zostać wydana dla określonego przypadku (ust. 5 pkt 1) wtedy też stosuje się przepisy ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. − Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2020 r. poz. 256), a mówiąc po ludzku, jeśli po kontroli czy stwierdzeniu jakiegoś naruszenia, SANEPID stwierdzi, że zrobiliśmy coś, co narusza zalecenia wynikające z AKTU PRAWNEGO, może Cię wezwać do zaniechania naruszenia lub zaprzestania (w toku decyzji indywidualnej), a to nie rodzi konsekwencji finansowych. Podobnie jak kontrola z urzędu skarbowego, która wykazała, że mamy niedopłatę podatku – robimy korektę, dopłacamy i nikt nas za to nie ukarze. Wyjątkiem jest niedostosowanie się do wydanej decyzji. Jeśli ewidentnie złamałeś zakazy wynikające z ustawy, możesz otrzymać karę administracyjną od 5000 zł do 30 000 zł, ale musi to być konkretnie brzmiący zakaz lub nakaz.

ZALECENIA, to jedynie pobożne życzenie danego organu, które jeśli nie ma oparcia w obowiązujących przepisach (patrz dziennik ustaw), pozostaje jedynie zaleceniem, za które złamanie nie obowiązuje kara administracyjna. Takie zalecenia to jedynie wpis na stronie internetowej, które mogą być dowolnie edytowalne i nie mają mocy prawnej, można powiedzieć, że w ocenie wielu placówek SANEPIDOWYCH to jedynie takie “wskazówki” i “dobre rady”.

Jak pokazała praktyka, nawet branżowi prawnicy nie potrafili wykazać różnicy, oto przykład:

WCZORAJ POJAWIŁY SIĘ WYTYCZNE SANEPIDU – A POTEM ŚWIAT SIĘ SKOŃCZYŁ…

JAKIE JEST ZADANIE PRAWNIKÓW I SPECJALISTÓW?

Ustalmy coś, naszą rolą jako Kancelarii czy dowolnego podmiotu, który obsługuje przedsiębiorców, nie jest bycie przedłużeniem ręki urzędników, a kwestionowanie absurdów prawnych i wyszukiwanie włączeń, w imieniu klientów, tak by:

  • nie narażać ich na zbędne koszty (ściany z pleksi, przyłbice, taśmy na ziemi, ozonowanie i inne drogie rzeczy)
  • minimalizować bariery dla klientów, które mogą ich odstraszać
  • zabezpieczanie przed absurdami urzędniczymi i wymogami ograniczając je do minimum
  • reprezentowanie ich tak, by nie musieli się w ogóle zajmować kontrolą, wizytami, pismami i telefonami

Możemy też zachowywać się jak “media workerzy”, którzy wkleją na profil lub napiszą wszystko co opublikuje WP.pl, ONET i inne portale, które tygodniami obrzucały nas artykułami, z których nie wynikało nic, poza emocjami i chęcią zgarnięcia masy kliknięć. Dzięki temu przedsiębiorca jest jeszcze bardziej zagubiony i finalnie inwestuje resztki pieniędzy w bzdurne zalecenia, czując wewnętrznie absurd i brak logiki w niektórych procedurach. Obawia się jednak kontroli, ostracyzmu i konsekwencji.

My jednak wolimy statystyki i bezemocjonalne podejście do kwestii prawnych. Robiliśmy to jako kancelaria przez lata w kontekście:

  • Kontroli ZAIKS, ZPAV, STOART
  • Kontroli i optymalizacji kosztów ZUS, PIT, CIT i VAT
  • Kontroli PIP i SANEPID

i tak samo podchodzimy teraz, pomagając partnerom, którzy zaufali naszej Kancelarii. Bez emocji, przejmując kontakt z urzędem, przygotowując dokumentację oraz dając przedsiębiorcy pole do działania. My zabezpieczamy “tyły”, a przedsiębiorca może spokojnie skupić się na utrzymaniu płynności finansowej.

Wystarczy spojrzeć na wzrost liczby partnerów, którzy dołączyli pod skrzydła naszej Kancelarii:

153 FIRM W 5 MIESIĘCY, tylu przedsiębiorców dołączyło do grona partnerów Kancelarii od stycznia 2020 r

PRZEDE WSZYSTKIM EDUKUJEMY

Naszą rolą nie jest to by przedsiębiorca łamał prawo, czy ryzykował. My reprezentujemy klienta, zatem naszym zadaniem jest wykonanie możliwie MINIMUM działań zgodnie z obowiązującym aktami prawnymi i MAKSYMALNE zabezpieczenie względem potencjalnych ryzyk. Można to porównać do podatków, gdzie traci ten, kto nie potrafi analizować przepisów, które mają wiele włączeń.

Możemy przecież dla świętego spokoju opłacać wszystko na 23% VAT, wmawiając sobie, że “w razie kontroli będziemy spać spokojnie”, lub znaleźć interpretacje i zabezpieczy ją odpowiednio, by przysługiwała nam stawka 5%- 8% lub byśmy byli z podatku zwolnieni. Podobnie ma się sprawa z kwestiami sanitarnymi, gdzie możemy żyć na kredyt próbując spełnić wszystkie wytyczne lub podejść do sprawy zdroworozsądkowo i wypełnić niezbędne minimum dochowując wszelkiej staranności względem bezpieczeństwa i nie narażać się przy tym na olbrzymie koszty

ILE PRZEPŁACIŁEŚ ZA NIEWIEDZĘ?

Ostatni miesiąc to żniwa dla branży bezpieczeństwa sanitarnego. Osobiście wystosowaliśmy kilkadziesiąt pism do SANEPIDU w imieniu naszych klientów i przeprowadziliśmy dziesiątki rozmów z urzędnikami na różnym szczeblu. Nasze pisma cytował Wojewódzki Inspektor Sanitarny podczas konferencji prasowych:

Dostosowaliśmy dokumentacje zarówno do zajęć fizycznych, zajęć online, zajęć wyjazdowych, kolonii, obozów i eventów sportowych. Wielu z naszych klientów zaoszczędziło setki jak nie tysiące złotych, wydatków, które poniosła niepotrzebnie ich konkurencja.

Organizowaliśmy webinar w związku z tymi zmianami. Pokazywaliśmy co warto wiedzieć, by nie przepłacić oraz jak wyglądają realne dane odnoszące się do zagrożeń zarażeń. Podajemy również 2 determinanty, które wystarczyło spełnić, by spokojnie prowadzić klub bez obaw – by pobrać nagranie (za darmo) wystarczy wejść na naszą grupę – jest w przypiętym poście:

www.GRUPA.zarabiajnapasji.com

*przedruk z portalu www.branzafitness.com

Czujesz, że utknąłeś w miejscu?

Czy wydaje Ci się, że odkąd założyłeś firmę to wszyscy czegoś od Ciebie chcą, a nikt nie chce Ci pomóc?

Sprawdź nasz nowy projekt dla przedsiębiorców-pasjonatów,
zostaw kontakt do siebie i dowiedz się

jak sprawiamy, że w końcu STAĆ CIĘ, na święty spokój!