JAK SAMODZIELNIE I ZA DARMO ZROBIĆ AUDYT SWOJEJ FIRMY UPEWNIAJĄC SIĘ, ŻE DZIAŁACIE LEGALNIE I MACIE WSZYSTKO NA BIEŻĄCO?

„cz 1 – RENTOWNOŚĆ I CENY?”


Przy obecnym zamieszaniu wielu przedsiębiorców ostatnie na co ma ochotę to siedzenie w papierach, czy weryfikacja swojej firmy. Każdy walczy o to by utrzymać klientów, by rentowność biznesu nie została zdemolowana przez rachunki, czy czuwa nad tym, by pracownicy przestrzegali instrukcji i procedur.

Jak jednak upewnić się, że nie przegapiłeś czegoś, co może kompletnie wywrócić biznes do góry nogami i to z dnia na dzień pozbawiając Cię kluczowych pracowników, rentowności czy narażając na kary, o których nawet nie wiesz?

Poniżej w kilku punkach pokaże Ci, jak wykonać samodzielny audyt swojej firmy, by wyłapać zawczasu ewentualne zagrożenia:

FINANSE – skąd możesz wiedzieć, że w obliczu inflacji, podnoszenia stóp procentowych, większych kosztów życia czy zmiennych cen towarów codziennego użytku nie szorujemy brzuchem po ziemi?

Część z nas słysząc zapowiedzi zmian gospodarczych początkiem roku podniosło ceny. Były to działania bardzo często „na czuja”, ograniczające się do wyrównania cen do konkurencji, czy symbolicznego „podbicia” o 10% aktualnego cennika, diabeł jednak tkrwi w szczegółach.

Zakładając w zaokrągleniu inflację na ok 10%, do tego wprowadzony Polski Ład, który ponownie zmniejsza rentowność o kolejne 10%, do tego nawet optymistycznie patrząc na zwiększenie się rachunków za ogrzewanie i prąd o kolejne 10-15% i nie daj Bóg rat kredytu o kolejne kilka punktów procentowych moglibyśmy dojść bez skomplikowanych obliczeń do wniosku, że wzrost cen za nasze usługi o 50% to powinien być standard. Pytanie, klienci którego biznesu wytrzymają tak drastyczne podwyżki z dnia na dzień?

JAK WYLICZYŁEŚ OBECNĄ CENĘ USŁUGI?

Nie jest tajemnicą, że wielu przedsiębiorców cenę podstawowych usług wylicza na podstawie… konkurencji. A to może być pierwszy krok do upadku i utraty płynności. Jeśli posiadasz biznes usługowy to w dużym uproszczeniu powinieneś w pierwszej kolejności spisać wszystkie koszty (również pośrednie lub nieoficjalne) od benzyny, którą tankujesz jadąc prywatnym samochodem do pracy, po przeróżne abonamenty, które i tak są wykorzystywane w firmie, po podstawowe faktury wystawione na firmę, a na swoim czasie kończąc. Już przy pierwszym podejściu do spisania wszystkich wydatków z karty prywatnej upewniając się ile z nich nie zostałoby poniesionych, gdybyś nie prowadził firmy, pokazuje, że Twoje koszty są zgoła odmienne, niż wyliczenia od księgowej oficjalnych obciążeń.

GDZIE JEST SZKLANY SUFIT?

Mając już podstawowe dane o obciążeniach powinniśmy zastanowić się jaki jest nasz szklany sufit. Czyli jaka może być nasza maksymalna przepustowość przy obecnych zasobach, bez potrzeby inwestycji. Jeśli mówimy o biznesie np. fitness, to ile maksymalnie możemy obsłużyć ludzi w danym tygodniu, dniu, godzinie. To da nam poglądowe dane na temat tego, czy nawet rozkręcając biznes na 100%, nie będzie się okazywało, że zostaje nam na koncie ledwo średnia krajowa.

Zakładając realia, w których po max 3 miesiącach danych zajęć grupowych lub 6 miesiącach pracy indywidualnej z klientem zmniejsza się ilość klientów od 30% do nawet 50%, już widzimy że połowa naszego maksymalnego zapotrzebowania powinna w pełni zabezpieczać nas biznes i pozwalać nam na odłożenie ok. 10% na inwestycje oraz wygenerowania ok. 20-30% zysku, w przeciwnym razie nie możemy mówić o biznesie, który jest jakkolwiek zyskowny, a raczej „buja się” od lepszego do gorszego miesiąca, gdzie jedynie nadpłacamy stare długi.

CZY JA W OGÓLE TEGO POTRZEBUJĘ?

Ostatnim aspektem wstępnej analizy jest wypisanie sobie wszystkich kosztów z podziałem na kapitał i czas. W dużym uproszczeniu, przez kapitał rozumiem inwestycje w niezbędne narzędzia do tego, by naszego klienta gdziekolwiek przyjąć. W przypadku fitnessu będzie to sala (czynsz), sprzęt, oprogramowanie, recepcja, szatnia, wyposażenie – czyli wszystko to, bez czego nawet mając klienta, nie będziemy w stanie realnie wykonać danej usługi.

Czas, to jednostka określająca zapłacenie komuś za to byś Ty w tym czasie mógł wykonywać inną pracę. Spłycając, chodzi o to, że płacisz komuś za poświęcony czas, dzięki któremu klient zostawia u Ciebie pieniądze. Może to być obsługa recepcji, może to być opłata za sprzątanie czy trenera. Wszystko to, czego sam nie musisz wykonać.

Teraz poprawna analiza tego, czy dany KAPITAŁ, jest faktycznie niezbędny do wykonania danej usługi na poziomie (i co to właściwie oznacza / czy wpływa na decyzje zakupową klienta) oraz czy CZAS, za który płacisz jest niezbędny o dobrze zagospodarowany – no i najważniejsze, co Ty jako właściciel robisz w tym czasie i na ile się to zwraca.

SPÓJRZ PRAWDZIE W OCZY I PRZESTAŃ DOPŁACAĆ!

Brutalna prawda może być taka, że nie wykonując jakiejś usługi (zamykając nierentowną grupę) zyskujesz więcej niż trzymając ją w grafiku. Lub pozbywając się / reorganizując stanowisko pracy / samemu podejmując się danej czynności zarabiasz więcej niż poprzednio.

Do tego jednak potrzeba szybkiej analizy, zebrania danych realnych z ostatnich 3-6 miesięcy i spisania na kartce, by mieć pełen ogląd sytuacji, bez „myślenia życzeniowego” czy powtarzania, że „jakoś to będzie”.

Wydaje się trudne? Tak i nie. Na co dzień pracuje przedsiębiorcami, pasjonatami, mniejszymi i większymi. Tymi, którzy dopiero zaczynają i nie chcą się pogubić i tymi, którzy już zdążyli się wypalić i chcą odzyskać to z czym zaczynali swoją przygodę z biznesem. Więc wiem, że powyższy schemat to jedynie liźnięcie tematu, z którym pracujemy na sesjach indywidualnych.

Wiem też, że to idealny wstęp do zdania sobie sprawy, z faktu gdzie się znajdujemy, jak bardzo jest źle (lub dobrze) i jest to pierwszy punkt, by z tego WYJŚĆ OBRONNĄ RĘKĄ.

NIE ZE WSZYSTKIM MUSISZ SZARPAĆ SIĘ SAM!

„Nauczyliśmy się, że wszystko w biznesie musimy robić samemu, a proszenie o pomoc to ujma na honorze. Prawdą jest też to, że biznesowe cmentarze są pełne pasjonatów, którzy nie pozwalali sobie pomóc, koniec końców wracając na etat czy wykonując pracę, której nienawidzą”

W ciągu ostatnich 3 lat, przez pracę ze mną (indywidualną) przeszło niemal 100 przedsiębiorców (dokładnie 92), z którymi udało się rozpocząć kilkunastotygodniową sesje spotkań i zakończyć ją spektakularnymi wynikami pracując raz w tygodniu jeden na jeden, monitorując ich pracę, dając zadania, szlifując to z czym szarpią się najbardziej i edukując dodatkowymi narzędziami i materiałami, by ich odzyskali kontrolę nad swoim biznesem, czasem i finansami.

Opinie osób, które skorzystały z naszych rozwiązań mówią same za siebie, już po pierwszych 4 spotkaniach udaje się poprawić rentowność, odciążyć właściciela, odzyskać balans i zmniejszyć nerwy. W kolejnych układamy firmę tak, by zyskał więcej wolnego czasu, który przeznaczy na pracę strategiczną (rozwój firmy i zabezpieczanie), a nie operacyjną (ciągłe gaszenie pożarów i bieganie jak kot z pęcherzem).

Jeśli czytając ten tekst, masz dziwne wrażenie, że czytasz o sobie, jednocześnie masz dość szarpania się ze wszystkim samemu? W ramach akcji #PlanOdbudowy #KlasyŚredniej uruchomiliśmy projekt dla przedsiębiorców, którzy budują swój biznes na pasji i chcą godnie z tego żyć. Ty też chyba masz ochotę, prawda?

„Bo wątpię, że założyłeś firmę po to, by zarabiali w niej wszyscy tylko nie Ty?”

Albo, że założyłeś ją, by wyjść na zero i od kolejnego miesiąca znów szarpać się tylko po to by zapłacić jedynie rachunki na czas – jak długo jeszcze tak pociągniesz nim się wypalisz?

Jeśli czujesz, że lepszej okazji nie będzie, to tutaj możesz przeczytać nieco więcej o tym projekcie nim ten pociąg odjedzie.  Może to jest właśnie ten dzień, kiedy przestaniesz uparcie chować głowę w piasek i pozwolisz sobie pomóc?

Twój ruch – to jak, wchodzisz w to?

Czujesz, że utknąłeś w miejscu?

Czy wydaje Ci się, że odkąd założyłeś firmę to wszyscy czegoś od Ciebie chcą, a nikt nie chce Ci pomóc?

Sprawdź nasz nowy projekt dla przedsiębiorców-pasjonatów,
zostaw kontakt do siebie

Skontaktuje się z Tobą, póki nie jest za późno.