Rozpowszechnianie muzyki i publiczne odtwarzanie – co klub powinien wiedzieć, by nie narazić się na kary i kontrole?

Kontynuujemy cykl, dzięki któremu będziecie w jednym miejscu mogli znaleźć wszystkie informacje dotyczące prawnych aspektów prowadzenia placówki w branży fitness/sport/dance. Ostatnio opisywaliśmy checklistę, dzięki której samodzielnie sprawdzisz, czy nie wypisałeś w regulamin czegoś, czego prawo tak naprawdę zabrania i karze nawet do 2000 zł za zapis.

Dzisiaj skupimy się na powracającym jak bumerang sporze o odtwarzanie muzyki w klubach fitness oraz obowiązku opłacania licencji na rzecz Organizacji Zbiorowego Zarządzania (OZZ), czyli znanym Wam pewnie stowarzyszeniom prywatnym takim jak m.in. ZAiKS, ZPAV, STOART.

Jak w poprzednim artykule zaznaczam, że będę używał uproszczeń, jasnych porównań i prostego języka – nie jest to artykuł dla prawników, a dla właścicieli firm, którzy w prosty sposób mają zrozumieć skomplikowane zagadnienia, które ich dotyczą, a nie doktoryzować się z prawa. 

OZZ od 7 lat nieskutecznie próbują kontrolować mnie i moich klientów 

Jako właściciel własnych placówek w 3 miastach, a następnie właściciel Kancelarii IRBIS mam do czynienia z kontrolami OZZ od 2015 roku, kiedy próbowano na wszelkie sposoby wymusić na jednym z moich klubów opłatę na rzecz jednego z tych stowarzyszeń. Jako osoba, które nieco na prawie się znała, zażądałem szczegółowych wyjaśnień i odpowiedzi na wskazane pytania, nim podejmę współpracę z jednym z tych stowarzyszeń.  

Wyjaśnienia te były na tyle mętne, a sposób rozmowy „pań z OZZ” na tyle nieprofesjonalny i agresywny, że poddałem w wątpliwość ich interpretacje i wytoczyłem otwarty spór, który skończył się nieskutecznymi próbami kontroli. Przez ponad rok w żaden sposób nie potrafili podważyć konstrukcji, którą stworzyliśmy, a my wykazaliśmy na bazie prawa autorskiego, że sposób ich interpretacji nie jest adekwatny do zapisów ustawy. 

O CO DOKŁADNIE CHODZI?

OZZ twierdzą, że na gruncie ustawy o prawie autorskim, każde odtworzenie muzyki, które może wypływać na ewentualny zarobek podlega pod obowiązek uiszczenia opłaty na rzecz artystów. Nie dodają bardzo często (sytuacja sprzed kilku dni), że nie chodzi o samo odtworzenie, a o publiczne odtworzenie i nie chodzi o ewentualny zarobek, a zarobek faktyczny i występujący, co zgodnie uznał sąd w sporze z jednym z przedsiębiorców. 

Przedsiębiorcy jednak tego nie wiedzą – bo i skąd mieliby wiedzieć, podpisanych umów nikt nie weryfikuje. Nawet w Urzędzie Skarbowym, jeśli zapłacicie za dużo daniny w danym miesiącu ktoś pod koniec okresu rozliczeniowego to weryfikuje i odsyła nadwyżkę. Tutaj podpisujecie umowę z prywatnym stowarzyszeniem, więc mamy do czynienia z dwoma profesjonalnie zorganizowanymi podmiotami, które na mocy umowy cywilnoprawnej zgadzają się na warunki zawarte w umowie. Mówiąc wprost, podpisaliście umowę z nimi, znaczy, że się zgadzacie – nikt nie dochodzi potem, czy słusznie opłacacie licencje, czy też nie. Równie dobrze możecie wykupić sobie subskrypcję spotify, nigdy jej nie realizując.  

W DUŻYM UPROSZCZENIU I PO LUDZKU

Jeśli klub nie dopuszcza się rozpowszechniania, powielania lub odtwarzania publicznego (w przestrzeni dostępnej dla każdego, bez ograniczeń i kiedy ta osoba zdecyduje, że chce z tego skorzystać – np. w internecie, w parku, na bulwarach miejskich), a klub jest przestrzenią prywatną (a raczej jest, nawet publiczny dom kultury wynajęty przez prywatnego przedsiębiorcę na godziny, w danym momencie wynajmu jest przestrzenią prywatną) to nie będzie podstaw do stwierdzenia naruszenia ustawy o prawie autorskim. 

Jeśli klub nie zarabia na puszczaniu muzyki pomniejszając tym samym zarobek danego artysty (np. sprawiacie, że ktoś zamiast iść na koncert artysty, przychodzi posłuchać jego najnowszej płyty do Waszego klubu lub wrzucacie jego najnowszy utwór na swojego Youtube sprawiając, że część ruchu jest kierowana do Was i korzysta na tym jakiś Wasz kanał), a główną usługą jest raczej trening, sprzęt, trenerzy, wieloletnie doświadczenie, a nie muzyka w tle, to również jest mocna przesłanka, by uznać, że nie narusza to prawa autorskiego. 

… jest jedno ALE:

Niestety, w tej kwestii ciężar dowodu leży po stronie przedsiębiorcy. Co to oznacza? Nie stosuje się tutaj zasady domniemania niewinności, czyli to przedsiębiorca musi udowodnić, że nie naruszył prawa, a nie OZZ musi udowodnić swoje racje. Czyli w dużym uproszczeniu, jeśli pojawi się taki zarzut wobec przedsiębiorcy, to musi on w jakiś sposób wykazać, że takiego naruszenia nie ma na bazie dokumentacji i dowodów. Co więcej, pojawienie się takiego zarzutu nie oznacza, że OZZ ma rację, nie ma też negatywnych konsekwencji, za stwierdzenie naruszenia ustawy, które okazuje się z czasem bezzasadne – efekt jest taki, że wielokrotnie reagujemy na pisma, gdzie stwierdza się “fakt naruszenia”, ale w żadnym razie nie potrafi się go wykazać. 

O tym jak wyglądają dokładnie takie kontrole pisałem szczegółowo tutaj:  

Jak się okazuje od 2015 roku robimy to dzień w dzień skutecznie, najpierw zabezpieczając każdą z moich 3 placówek, gdzie stosowałem tę konstrukcję pod pełnym ostrzałem OZZ, a następnie przez ostatnie 7 lat zastosowaliśmy te konstrukcję w ponad 250 podmiotach, które monitorujemy do dzisiaj, zarówno w pojedynczych przedsiębiorstwach jak i u klientów sieciowych, którzy dzięki tym rozwiązaniom oszczędzają rocznie kosmiczne pieniądze, której jak pokazuje praktyka nie musiały trafić do OZZ. 

Jeśli dotarłeś do tego miejsca i już zaczynasz rozumieć jakiego rzędu oszczędności dałoby takie rozwiązanie, to zapraszam byś zgłosił się na darmowy audyt dokumentów, który zrobi dla Ciebie moja Kancelaria – zajmie Ci to 2 minuty, potrzebujemy jedynie zerknąć na regulamin i ewentualne oświadczenia, jakie wręczasz klientowi, na bazie tych informacji oraz rozmowy telefonicznej określimy, czy Twoja placówka może uniknąć niesłusznych opłat, a zaoszczędzone dzięki temu pieniądze zainwestować w segment, który przyniesie więcej klientów lub pozwoli zbudować kapitał zapasowy, tak niezbędny w tych niepewnych czasach.  

W ciągu 24h od zgłoszenia mój zespół ustalić o możemy zrobić w przypadku Twojej placówki i sam zweryfikujesz, czy takie rozwiązanie Ci się opłaca – nic nie tracisz, a najwyżej skorzystasz z darmowego audytu. 

*przedruk z portalu www.polskifitness.tv

Czujesz, że utknąłeś w miejscu?

Czy wydaje Ci się, że odkąd założyłeś firmę to wszyscy czegoś od Ciebie chcą, a nikt nie chce Ci pomóc?

Sprawdź nasz nowy projekt dla przedsiębiorców-pasjonatów,
zostaw kontakt do siebie i dowiedz się

jak sprawiamy, że w końcu STAĆ CIĘ, na święty spokój!